W bajce o śpiącej królewnie, wróżki zjawiają się na chrzcie małej królewny i każda z nich daje dziewczynce jakiś magiczny dar, który (poza urodą) możemy nazwać talentem. Jest to piękna wizja człowieka, który już rodząc się jest obdarzony pewnymi predyspozycjami. W procesie wychowawczym rodzina i otoczenie mogą wspierać je albo tłamsić i niszczyć, nie dopuszczając do rozkwitu talentu dziecka.
W przytoczonej bajce na koniec chrzcin pojawia się wróżka niezaproszona na uroczystość. Ona też ma dar dla małej królewny. I jak na obrażoną i urażoną w swej dumie wróżkę przystało, jest to anty-dar, a raczej klątwa: w dniu swych piętnastych urodzin dziewczynka umrze po dotknięciu wrzeciona. Na nic zdają się działania rodziców, chroniące córkę przed tragicznym przeznaczeniem. Dziewczynka w końcu trafi na wrzeciono, skaleczy się nim i …. Tylko dzięki złagodzeniu działania czarów przez inną wróżkę, królewna nie umrze, lecz wraz z całym dworem zaśnie na sto lat.
Bajka ta jest głęboko metaforyczna i była już na wiele różnych sposobów interpretowana przez psychologów, antropologów i etnologów. W niniejszym artykule chcemy zwrócić uwagę na trzy aspekty: daru(ów), antydaru i wrzeciona jako katalizatora antydaru.
Każdy z nas, tak jak bohaterka bajki otrzymał swoiste talenty. Wykorzystując je będziemy najprawdopodobniej szczęśliwi i jednocześnie użyteczni dla społeczeństwa. Jednocześnie z darami od dobrych wróżek, ta zła podarowała dziewczynce anty-dar, rzuciła na nią klątwę.
Czym jest ten antydar w naszej rzeczywistości?
Zachwycając się talentami naszego dziecka, nierzadko zapominamy, że wiążą się z nimi określone uwarunkowania. Np. wrażliwość. Osoby uzdolnione, zwłaszcza artystycznie, cechuje zazwyczaj wysoka wrażliwość. Jest to cecha jak najbardziej „kompatybilna” z danym talentem, będąca jego swoistą ceną. Bowiem to osoba wrażliwa dostrzega wyjątkowość kadrów, które uwiecznia na płótnie, zdjęciu lub pamięci aparatu. Tylko wysoce wrażliwa osoba jest w stanie skomponować albo wykonać utwór muzyczny, który poruszy serca słuchaczy. Bycie wrażliwym, choć czasem może być trudne dla otoczenia, jest więc niezmiernie ważnym elementem. Pozwólmy więc naszym dzieciom na bycie wrażliwymi. Zamiast próbować na siłę je zmieniać wspierajmy tam, gdzie rzeczona wrażliwość może utrudnić korzystanie z talentów.
Próby stępienia wrażliwości utalentowanego dziecka i robienie z niego na siłę „twardziela” nie zdają egzaminu. Stają się dla dziecka rodzajem presji, która w rezultacie może utrudnić mu korzystanie ze swojego talentu. Wrażliwe dziecko dalej będzie wrażliwe, tylko będzie więcej „kombinować” jak skutecznie odgrywać przed rodzicem osobę wyzbywającą się tej wrażliwości. Może to finalnie doprowadzić do zaniechania eksploatowania talentów, ponieważ wysiłek psychiczny do utrzymywania fałszywego obrazu siebie w oczach rodzica może być zbyt duży i zbyt wyczerpujący.
Definicja talentu mówi, że są to wrodzone predyspozycje w dziedzinie intelektualnej, ruchowej lub artystycznej, przejawiające się ponadprzeciętnym stopniem sprawności w danej dziedzinie lub zdolnością do szybkiego uczenia się jej[1]. Jego przejawy możemy rozpoznać u dziecka już w wieku 5–6 lat poprzez:
W rozwijaniu talentów dziecka niezmiernie ważna jest konsekwencja. Nie oznacza to jednak, że zawsze pierwsza pasja musi być tą jedyną. Dziecko ma prawo eksperymentować, szukać dziedziny, która mu najbardziej odpowiada, dyscypliny sportowej, którą będzie trenować czy instrumentu muzycznego, na którym będzie grać. Nie zawsze predyspozycje dziecka mogą być jednoznacznie określone – zauważmy, że niektóre talenty łączą się ze sobą i przejawiają w podobny sposób – np. talent wokalny idzie w parze z aktorskim czy tanecznym.
Jeszcze niedawno świat zachwycał się teorią „dziesięciu tysięcy godzin do mistrzostwa”. Mówiła ona, że aby osiągnąć poziom mistrzowski w realizacji jakiegoś talentu należy poświęcić 10 tysięcy godzin na jego ćwiczenie. Tak wynikało z przeprowadzonych ponad 20 lat temu badań szwedzkiego psychologa K. Andersa Ericssona, analizującego sukces wirtuozów skrzypiec z Filharmonii Berlińskiej.
Tę podważyła jednak dr Brooke N. Macnamara z wydziału psychologii Western Reserve University. Z jej badań wynika, że praktyka i ćwiczenia mają stosunkowo niski wpływ na ostateczny sukces utalentowanej osoby – w przypadku sportowców jest to 18%, a w przypadku muzyków – 21%. [2] Dla jasności Brooke Macnamara zaznacza, że ćwiczenia i powtórki są ważne do osiągnięcia sukcesu, jednak mniej, niż sądzono.
Kluczowe pozostaje więc to nieuchwytne „coś”, co sprawia, że np. na 22 regularnie trenujących piłkarzy polskiej kadry narodowej tylko Robert Lewandowski jest regularnie wymieniany jako kandydat do najwyższego indywidualnego piłkarskiego wyróżnienia – Złotej Piłki.